Poznaj 5 wskazówek, które pomogą Ci wejść na wyższy level picia kawy

5 wskazówek picia kawy. Picie „małej czarnej” to jedna z przyjemniejszych czynności w naszym życiu. Jej smak i aromat uprzyjemnia nam codzienną egzystencję. Ale kawa kawie nierówna. Liczy się też sposób parzenia, podania i cały anturaż związany z celebracją tej wspaniałej czynności.

Picie „małej czarnej” to jedna z przyjemniejszych czynności w naszym życiu. Jej smak i aromat uprzyjemnia nam codzienną egzystencję. Ale kawa kawie nierówna. Liczy się też sposób parzenia, podania i cały anturaż związany z celebracją tej wspaniałej czynności. Dziś mamy wspaniałe możliwości degustacji ziaren z najodleglejszych zakątków świata. Nie jesteśmy już na szczęście skazani na spożywanie tylko i wyłącznie „plujki”, która była zaledwie namiastką naparu, jakim możemy raczyć się w obecnych czasach.

Nie ma sensu pić kiepskiej kawy. Warto postawić na jakość, a nie na ilość opróżnianych filiżanek w ciągu całego dnia. Nie warto trwonić czasu, na szperanie pomiędzy półkami dużych marketów, w nadziei znalezienia tam czegoś, co trafi w nasze gusta i spełni oczekiwania chociaż w części. Ziarna trzeba kupować w małych palarniach, które lubują się w bogatej ofercie i stawiają zawsze na renomę i różnorodność. Możemy więc przebierać w stylach, smakach i odmianach. Warto więc eksperymentować, aby po jakimś czasie wyrobić sobie własny pogląd na to, jaki rodzaj kawy będzie dla nas optymalny. Czy klasyczna arabica? Albo raczej mocniejsza robusta? A może mieszanka?

Paczki kawy LaCava
Sprawdź ofertę LaCava

Po zakupie i opróżnieniu kilku różnorakich paczuszek wiedzieć będziemy, czy wolimy mocniejszą kwasowość, czy może raczej uwielbiamy gorycz, która gryzie nas w język i zastyga na dłuższą chwilę na naszym podniebieniu. Uzmysłowimy sobie także, które nuty smakowe grają dla nas najistotniejszą rolę. Inaczej smakuje napar ,w którym dominuje kakao,czekolada oraz orzechy, w porównaniu do cytrusów czy też porzeczki albo karmelu.

Takie poszukiwanie swojego stylu poprzez doświadczanie, sprawia ogromną frajdę i przyjemność. Warto też kupować ziarna, które oznaczone są symbolem fairtrade. Jest to jeden z systemów certyfikacji sprawiedliwego handlu, który działa na rzecz wyższych cen skupu, godziwych warunków pracy oraz bardziej sprawiedliwych warunków handlowych dla rolników i pracowników w krajach rozwijających się. Mamy wtedy pewność, że uprawa oraz cały proces produkcyjny odbywa się w sposób etyczny.

Mielona czy ziarnista?

Zdecydowanie pestki kawowca w całości. Widzimy jak wyglądają, czy nie mają defektów oraz uszkodzeń. Jeżeli zdecydujemy się na nabycie kawy zmielonej, to musimy zaufać producentowi, ponieważ nie wiemy, jak przebiega cały proces produkcyjny. No chyba, że ziarna zostaną rozdrobnione podczas zakupu w naszej ulubionej palarni. Dodatkowo powinniśmy zużyć je najpóźniej do dwóch, góra trzech tygodni od otwarcia paczuszki. Po tym czasie kawa będzie już zwietrzała, zacznie tracić swoje walory smakowe oraz zapachowe. Przeczytaj również: Jak przechowywać kawę.

Kolby ze zmieloną kawą oraz ziarna kawy

Nie wiemy też, jaki jest sposób mielenia, jeżeli nie ma takiej informacji na opakowaniu. Ma to kolosalne znaczenie dla preferowanych przez nas sposobów parzenia kawy. Drobno rozdrobnione ziarna nadają się do ekspresu ciśnieniowego czy też kawiarki, ale kompletnie nie sprawdzą się, jeżeli ktoś lubuje się w metodach przelewowych, bo w takim przypadku niezbędna jest kawa dość grubo mielona. Są oczywiście pewne wyjątki, gdzie rozkruszone wcześniej ziarna są świetnym pomysłem.

Jeżeli kupujemy je na prezent i nie wiemy czy ktoś posiada sprzęt do mielenia albo jeśli wybieramy się na spotkanie z przyjaciółmi, w którym uczestniczyć będzie kilkanaście osób. Racjonalne jest też wzięcie tak przygotowanych ziaren, jeżeli wyruszamy na podbój i eksplorację górskich szlaków.

Picie kawy to celebracja

Takie małe święto, na które warto znaleźć kilka dłuższych chwil, aby się nim napawać. Nie ma sensu traktować zawartości naszego ulubionego kubka niczym „szota” w barze i opróżniać go jednym haustem. Wskazane jest też mieć swój własny młynek. Mniejszy bądź większy, metalowy lub drewniany, który dostaliśmy kiedyś od babci. Mielenie ziaren to wstęp do tego, co ma nastąpić potem. Płynne wprowadzenie do degustacji. Żeby kosztowanie naszego ulubionego napoju było czymś naprawdę przyjemnym, warto zadbać o to, aby był on należycie dopracowany. Kawiarka nie bez powodu znajduje się w wielu polskich domach. Jest godna pozazdroszczenia, praktyczna i można w niej przygotować świetną kawę. Należy tylko pamiętać o kilku drobnych detalach.

Ziarna, które mielimy muszą być średnio lub ciemno palone oraz należy wlać do niej gorącą wodę. Dzięki temu napar nie zdąży się „przeparzyć.” Kolejnym nieskomplikowanym i stosunkowo niedrogim urządzeniem, które możemy wykorzystać w domowym zaciszu jest dripper. Jego ogromny atut, który go charakteryzuje, to prostota użycia. Wskazane jest, aby filtr wkładany do wewnątrz, przelać sowicie gorącą wodą. Unikniemy wtedy niezbyt przyjemnego smaku papieru. Po wsypaniu zmielonych ziaren, dokonujemy pre infuzji, potocznie zwanej „blowingiem”. Zalewamy więc naszą zawartość niewielką ilością wody, na czas nie dłuższy niż jedna minuta. Kawa wtedy „zakwita”, uwalnia aromaty i wyostrza nuty smakowe, które będą wyczuwalne dużo intensywniej podczas picia. Po upływie tych kilkudziesięciu sekund, zalewamy drip okrężnymi ruchami wodą z czajnika. Jeszcze tylko kilka chwil i smolista substancja będzie gotowa do wypicia.

Niezwykle istotne jest, aby przechowywać ziarna w odpowiedni sposób, dzięki czemu zachowają świeżość dłużej, ponieważ starzeją się one od razu po ich wypaleniu. Z każdym upływającym dniem i tygodniem kawa staje się mniej smaczna i aromatyczna. Jednym z największych wrogów, który skraca jej żywotność jest wilgoć. Więc ukrywamy nasz czarny skarb tam gdzie jest sucho.

Wysoka temperatura też nie sprzyja jej długowieczności. Więc podczas ogromnych upałów, kiedy żar leje się z nieba oraz doskwiera nam gorąc i spiekota, szafka lub spiżarnia będzie najodpowiedniejszym miejscem na schowek. Pod żadnym jednak pozorem nie korzystamy z dobrodziejstw lodówki i nie dekujemy tam ziaren.

Kawie szkodzi też nadmiar powietrza, więc wyciskamy je z torebki, szczelnie ją zawijamy i spinamy klipsem bądź klamerką. Pestki kawowca nie powinny być też składowane w otoczeniu innych, intensywnych zapachów, więc nie zaleca się magazynować ich razem z przyprawami. No i na sam koniec jeszcze kilka słów odnośnie światła, które także nie sprzyja trwałości ziaren. Stawianie ich na parapecie w słoiczku, nie jest zbyt trafionym pomysłem.

Bardzo ważny jest też anturaż

Nic tak nie wyostrza doznań związanych z piciem kawy jak miejsce, w którym oddajemy się błogiemu spożywaniu naparu, tak bliskiemu naszemu sercu. Każdy z nas choć raz w życiu siedział na tarasie, skąd rozpościerał się przecudnej urody landszaft, namalowany przez naturę. Warto dać sobie możliwość kolekcjonowania takich zdarzeń. Będąc w podróży koniecznie trzeba znaleźć jakąś małą, urokliwą kafeterię w jednej z bocznych, gwarnych uliczek, któregoś z miast słonecznej Italii. Wejść do niej i wsłuchać się w kipiącą kakofonię dźwięków, w ten specyficzny harmider, który pełny jest lokalnego kolorytu.

Gromadzenie doświadczeń smakowych, związanych z odkrywaniem co rusz innych i nowych miejsc, gdzie możemy raczyć się „małą czarną” to wielka przygoda, potrafiąca trwać bez końca. W krajach muzułmańskich warto zajrzeć do przybytków, gdzie rdzenni mieszkańcy palą sziszę. Wszędzie tam, gdzie można przycupnąć i otrzymać fajkę wodną, zawsze serwuje się wyborną kawę „po turecku”. W metalowym tygielku parzy się ją najczęściej razem z cukrem, stawiając wprost na ogniu. Podaje się ją zawsze w małej filiżance.

Kawiarnie przy pięknej uliczce

Goszcząc w Indiach, w szczególności na drawidyjskim południu, zamieszkiwanym przez społeczności hinduistyczne, koniecznie trzeba zajrzeć do miejscowych kawiarni, które przepełnione są mężczyznami ubranymi w różnokolorowe lungi. Jest to nieformalny strój wyglądem przypominający… spódnicę. Region ten słynie z uprawy kawowców, które rosną pośród innych drzew, które cechują się niezwykle aromatycznymi owocami, co powoduje, że posmak smolistego napoju jest niezwykle wyrazisty, a bukiet zapachowy nader intensywny. Nietuzinkowym smakiem cechuje się też kawa, która hodowana jest w rejonie północnej Tajlandii. Poprzedni monarcha, niezwykle szanowany król Rama IX, zaproponował trzy dekady temu nadzwyczaj intratny interes grupie etnicznej Akha, zamieszkującej tamtejsze rewiry. Za zaprzestanie uprawiania opium, władca zobowiązał się do wypłacania subwencji, która zainwestowana zostanie w rozrost plantacji kawowców.

Rozkwit klimatycznych kawiarni szczególnie widoczny jest w Chiang Mai. Trudno znaleźć ulicę, gdzie nie można by wypić filiżanki wypełnionej dymiącym naparem, patrząc na mnichów, zmierzających do buddyjskiej świątyni znajdującej się nieopodal.

Warto też idąc w góry, mieć ze sobą mały termos wypełniony po brzegi czarnym napojem. Będąc w Tatrach, Beskidach czy też Bieszczadach, wspaniale jest usiąść na grani i patrzeć na piękne, strzeliste szczyty lub też zatapiać się w bezkresie połonin. „Filiżanka” gorącej kawy dodaje animuszu w dalszej wędrówce oraz zjednuje sobie kolejnych przyjaciół, napotkanych podczas trekkingu. Taki wyborny poczęstunek zawsze cementuje nowe znajomości oraz podtrzymuje te wieloletnie. Wspólna gawęda, wspominanie przebytych szlaków oraz wytyczanie nowych, jeszcze nie zadeptanych ścieżek, doskonale współgra z aromatyczną wonią unoszącą się znad kubka.

Udostępnij nasz artykuł

Powiadomienia

Chcesz być na bieżąco z ofertami promocyjnymi i artykułami na blogu? Włącz darmową subskrypcję newsletter.

Dodaj komentarz