Najlepsze akcesoria do parzenia kawy – wybierz swoją ulubioną metodę

Najlepsze akcesoria do parzenia kawy, jeżeli masz chrapkę, aby rozkoszować się wszystkimi detalami kawy.

Mamy ogrom sprzętów przeznaczonych do parzenia kawy. Spektrum jest ogromne i nader frapujące. Od kuriozalnie prostych urządzeń począwszy, a na dość skomplikowanych skończywszy. Przedział cenowy ogromny. Znaleźć można ustrojstwa bardzo tanie oraz takie, za które trzeba płacić bajońskie sumy. Od mnogości wariantów, aż kręci się w głowie.

Najbardziej znane i najpopularniejsze metody przygotowania kawy to: gotowanie (tygielek), metody przelewowe (dripper, chemex) oraz ciśnieniowe (kawiarka), a także maceracja. Czy w ogóle warto zaprzątać sobie głowę wyborem jakichkolwiek akcesoriów, które pomogą nam wyłuskać z ziaren to co najlepsze? Oczywiście. Każda dobra kawa jest jakaś. Nuty smakowe w niej zawarte potrafią być niezliczone oraz niezwykle wykwintne. Czekolada, kakao, karmel, brązowy cukier, agrest, figi, cytrusy, poziomki, miód oraz wiele, wiele innych. Woń aromatów powalająca.

Więc, jeżeli mamy chrapkę, aby rozkoszować się tymi wszystkimi detalami, to co najmniej przyzwoity sprzęt jest nieodzowny. No chyba, że preferujemy kawę z dużą ilością mleka lub pijemy ją „do ciasta”. Wtedy jak najbardziej możemy parzyć zwykłą tzw. zalewajkę. Ale kto by chciał robić sobie taką krzywdę z własnej i nieprzymuszonej woli?

Młynek

Młynek Hario skerton ze zmieloną kawą

Ale zacznijmy od poczciwego młynka. Niezbędny i niezwykle użyteczny gadżet w każdej kuchni. Dźwięk pracujących żaren, kiedy miażdżą ziarna i ścierają je na proch, jest niczym preludium, które płynnie wprowadza nas, do przygotowania dymiącego napoju o czarnej barwie.

Warto, aby nasze urządzenie, którym mielić będziemy kawę, posiadało ceramiczne żarna, które nie będą się nagrzewały podczas procesu tarcia. Dzięki temu nie zachodzi zjawisko utleniania się ziaren. Przykrą konsekwencją „przegrzania” pestek kawowca jest zbyt gorzki, nieprzyjemny smak. Kolejny atut ceramicznych elementów jest taki, że nie zużywają się tak szybko, jak metalowe oraz nie rdzewieją.

Alternatywą dla osób cierpiących na wieczny brak czasu lub też uwielbiających czeredę gości w domu, jest młynek automatyczny. Szybki, efektywny i nawet nie robiący nadmiernego hałasu.

Kawiarka

Nalewanie kawy z kawiarki

Jedną z najbardziej znanych reprezentantek ciśnieniowej metody parzenia kawy jest moka, zwana również makinetką. Czasami nazywana też kafetierką lub kupresem. Najpopularniejszym określeniem tego „czajniczka” jest jednak kawiarka. Idealnie pasują do niej średnio lub ciemno palone ziarna, które trzeba zmielić na dość drobny puder. Tak przygotowany proszek wsypujemy do siteczka i wyrównujemy strukturę delikatnie, aczkolwiek wprawnie potrząsając. Nie ubijamy zawartości! Do podstawy naszego urządzenia wlewamy wodę o temperaturze około 75’C. Dzięki temu zabiegowi skracamy czas kontaktu tejże z ziarnem. Z tej przyczyny kawa nie zdąży się „przeparzyć”, co mogłoby skutkować nieprzyjemnym, cierpkim, nieco przypalonym smakiem.

Niezwykle ważne jest, aby nalać ciecz poniżej zaworka bezpieczeństwa. Dokręcamy mocno górny element, przytrzymując wilgotną ściereczką dolną (gorącą!) część. Dopóty zaparzamy wywar, dopóki gotująca się substancja, nie zacznie wydawać nieprzyjemnego, specyficznego dźwięku, przypominającego nieco skrzeczenie. Voila! Kawa gotowa. Przed podaniem można przelać filiżanki wrzątkiem. W konsekwencji tego napar wolniej będzie stygł.

Aeropress

Parzenie Aeropress w plenerze

Bardzo ciekawym urządzeniem jest aeropress. Hybryda. Sprytne połączenie metody ciśnieniowej, maceracji oraz przelewu. Przeczytaj koniecznie Aeropress – wady i zalety.

Z pestek kawowca można uzyskać dwa rodzaje kwasowości. Przy mocno palonych kawach posmak jest nieco cierpki, ziemisty, bardzo intensywny. Ziarna jasno palone charakteryzują się przyjemnymi i subtelnymi nutami owoców. Ten charakterystyczny zaparzacz, bardzo obficie akcentuje te wszystkie odcienie smaków. Jeżeli ktoś ortodoksyjnie unika kwaśnych tonów w czarnym naparze, to rozsądniej będzie wybrać inne akcesoria, służące do przygotowania smolistego napoju.

W aeropressie można użyć ziaren o każdym stopniu wypalenia. Powinny być one średnio zmielone. Drobniej niż do drippera, ale grubiej niż do espresso. Łączymy tłok i rurę, a następnie do środka wsypujemy dwadzieścia gramów kawy oraz wlewamy około dwustu mililitrów wody. Intensywnie mieszamy. Kunsztownie i solidnie dokręcamy sitko, do którego włożyliśmy papierowy filtr. Najdalej po jednej minucie od zalania, odwracamy urządzenie i stawiamy na filiżance. Bardzo powoli wyciskamy zawartość do naszej porcelanowej szklaneczki.

Ta podstawowa „odwrócona” metoda, to tylko jedna z wielu. Istnieje gigantyczna ilość sposobów na zaparzenie „małej czarnej”, przy użyciu tego urządzenia. Można w nim przygotować nawet napar, który smakiem zbliżony będzie do klasycznego espresso.

Drippery

Zalewanie kawy w dripperze Hario V60

Jest też dość liczna rzesza bardzo interesujących ustrojstw, które wykorzystujemy stosując dość nieskomplikowaną metodę przelewową. Czyli w dużym uproszczeniu przesączamy wodę przez zmielone ziarna, używając do tego procederu wielorakich akcesoriów mających lejkowaty kształt. A więc różnego rodzaju drippery, kality oraz bardzo przemyślnie składane, syntetyczne lejki. Do oddzielenia fusów od naparu służą najczęściej papierowe filtry. Ale zdarzają się też metalowe, które używane są do niektórych modeli chemexów.

To urządzenie swój specyficzny i nieco niecodzienny fason (kolba w kształcie klepsydry), zawdzięcza jego twórcy. Peter Schlumbohm, był bowiem chemikiem oraz wynalazcą, który inspirację czerpał zarówno ze sztuki użytkowej Bauhausu (uczelnia artystyczno-rzemieślnicza powstała w Weimarze, z połączenia Akademii Sztuk Pięknych i Szkoły Rzemiosł Artystycznych w 1919 r.), a także sprzętu laboratoryjnego wykorzystywanego przez naukowców.

Innowacyjność tego produktu polega na tym, że jest zarówno gadżetem służącym do zaparzenia smolistej substancji oraz równocześnie karafką do jej przechowywania. Do tej grupy urządzeń zalicza się również, podręcznikowy ekspres przelewowy. Podłączamy go do źródła prądu, a czarny napar spływa do dzbanka, z którego rozlewamy nasz ulubiony napój do kubków. Do wszystkich sprzętów przelewowych poleca się ziarna jasno palone, jak również dość grubo mielone.

Odstępstwem od tej reguły jest wietnamski filtr o nazwie Ca Phe phin. Umieszczamy w nim kawę dość mocno rozdrobnioną, która podczas procesu parzenia skapuje sobie leniwie do niedużej szklaneczki, stojącej pod nim. Będąc w Sajgonie, Hanoi czy choćby w Hue (cesarskim mieście, które było poprzednią stolicą), warto spróbować tego azjatyckiego rarytasu. Bardzo często podaje się go z niezwykle słodkim, skondensowanym mlekiem. Wietnam jest zaraz po Brazylii, największym eksporterem pestek kawowca na świecie. Robusta uprawiana w tym kraju nie ma sobie równych. Ca Phe trung to bardzo ciekawe doznanie kulinarne, nadzwyczaj popularne w tamtej części świata. Jest to kawa z… jajkiem (!). Czyli taki trochę nasz kogel-mogel z dodatkiem mocnego „szatana”.

French press

Nalewanie kawy z french press

French press to klasyka i prostota zarazem. Grubo zmielone ziarna zalewamy gorącą wodą, która powinna mieć temperaturę około 92’C. Proporcje to w przybliżeniu sześćdziesiąt gram, na jeden litr. Po odczekaniu około pięciu minut, mieszamy zawartość, a następnie dociskamy tłok nieintensywnie i bez zbędnego pośpiechu do samego dna, aby oddzielić fusy od naparu.

Warto pamiętać o bardzo istotnej wskazówce. Bez względu na to, jaki styl parzenia preferujemy oraz jakie urządzenie stosujemy, nigdy nie używamy do przygotowania smolistej substancji wrzątku. Kawa go nie cierpi. Dewastuje on zdecydowaną większość nut smakowych oraz dość mocno zaciera woń zapachowych aromatów. Więc kto używa „kipiatoku”, ten pije lurę.

W Ameryce Łacińskiej, a także Centralnej, jedną z odmian maceracji jest dość intrygująca metoda, polegająca na zalewaniu sproszkowanych ziaren, które znajdują się w podłużnym worku, umocowanym do pręcika w owalnym kształcie. Ten frapujący przyrząd wyglądem przypomina… skarpetkę lub też miniaturową siatkę na motyle. Tytka ta osadzona jest w drewnianej obudowie, pod nią umieszcza się niedużą filiżankę, do której mozolnie i niespiesznie skapuje czarna esencja. Niezwykle popularna w Kostaryce, mniej znana w naszym kraju.

Ekspres automatyczny

Ekspres automatyczny Jura

Dla osób nie preferujących alternatywnych metod parzenia kawy oraz ceniących wygodę wraz z  szybkością działania, bez wątpienia optymalnym rozwiązaniem będzie ekspres automatyczny. Wciska się pstryczek i po kilku chwilach już można raczyć się ulubionym napojem.

Po dziś dzień tradycjonaliści sprzeczają się z postępowymi prekursorami o to, który materiał jest lepszy do produkcji żaren. Jedni uważają, że ceramiczne są bezkonkurencyjne, bo trwalsze i nie nagrzewają się podczas procesu tarcia. Drudzy twierdzą, że metalowe są ostrzejsze i dokładniej mielą. Są też bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne. Bez względu na to, kto ma rację, bez wątpienia jest to jedna z najszybszych metod, aby uzyskać dobry jakościowo, smolisty napój.

Tygielek do kawy po turecku

Tygielek do kawy po turecku

W plenerze wyśmienicie smakować będzie tzw. kawa po turecku. Wsypuje się ją do tygielka i stawia bezpośrednio na ogniu. Legenda głosi, że pierwszą w Wiedniu kawiarnię o nazwie „Hof zur Blauen Flasche”, co oznacza “Pod błękitną butelką”, otworzył Franciszek Jerzy Kulczycki. Był on ponoć żołnierzem króla Jana III Sobieskiego, dragonem Kompanii Handlu Wschodniego, dyplomatą oraz tłumaczem z języka tureckiego. Podobno po zwycięskiej Odsieczy Wiedeńskiej, król Sobieski docenił jego bitewne zasługi i pozwolił mu wybrać w nagrodę, dowolną rzecz z obozu pokonanego nieprzyjaciela. Dzielny wiarus wybrał kilkadziesiąt worków, w których znajdowały się zapasy kawy. W swojej kafejce na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami, serwował gościom wyroby cukiernicze w kształcie półksiężyców.

Przygotowywanie dymiącego naparu jest czynnością niezwykle ekscytująca oraz przyjemną. Prawie na równi z jego konsumpcją. Dlatego bez wątpienia warto dokonać wyboru urządzeń solidnych i trwałych. Za dobrą jakość trzeba z reguły zapłacić nieco więcej, ale jest to inwestycja, która zwykłe, rutynowe, codzienne picie kawy; zamieni w niebagatelną i rozpalającą zmysły celebrację. 

Dodaj komentarz

Twój koszyk

Dodaj pierwszy produkt.